czwartek, 29 kwietnia 2010

Po drugiej stronie lustra


Są ludzie, których znamy dobrze. Są tacy, których znamy troszkę mniej. Są i ci, o których wiemy całkiem sporo, ale nawet w gronie dobrych znajomych znajdą się i tacy, do których najlepiej pasuje określenie „chodząca zagadka”. Po prawdzie jednak każdy z nas skrywa w zakamarkach swej duszy jakaś tajemnicę, której do końca nie chce ujawnić. Pod tym względem podobni jesteśmy do luster i to weneckich – na pozór widać wszystko jak na dłoni, każdy gest, ruch, odbijające się w nich spojrzenia, a jednak gdzieś, po drugiej stronie zwierciadła pozostaje pewna tajemnica. Bardzo pociągająca i fascynująca zarazem.

Ze względu na swoją specyfikę, lustro weneckie sprawia, że nie można przejść obok niego obojętnie. Ten typ zwierciadeł oddziałuje na nas w szczególny sposób - wpływa na zachowanie i to bez użycia słów. Przez jedną, krótką chwilę czujemy się niczym aktorzy na scenie - obserwowani, oglądani przez innych – tajemniczych innych, których twarze i sylwetki zakrywa lśniąca tafla zwierciadła.

Tajemnica jest pociągająca. Budzi w nas nie tylko ciekawość, ale i inspiruje, porusza wyobraźnię, a nawet silne pragnienie zdobycia odpowiedzi na pytanie. W taki sposób działają niektóre przedmioty, wśród nich lustra, a także, a może przede wszystkim, działamy tak My sami. Jesteśmy zagadką niczym weneckie lustra, a ponadto tak jak one – dwuwymiarowi – z jednej strony widoczni dla wszystkich z drugiej - tylko dla samych siebie.

Albert Einstein powiedział kiedyś, że najpiękniejszą rzeczą jakiej możemy doświadczyć jest oczarowanie tajemnicą. Pozostaje nam więc poszukiwanie jej w sobie, w innych i w przedmiotach, które nas otaczają.
(Tekst napisała Magda Osial, publikuje go bo się z nim zgadzam w każdym calu)