czwartek, 23 września 2010

Lustro jest jak obraz

Wzór Dali
Przyzwyczailiśmy się myśleć o lustrze jak o przedmiocie użytkowym, jak o jednym z wielu elemenctów wyposażenia wnętrz. A przecież lustro, z całą swoją magią i specyfiką może być niezwykłą ozdobą naszego domu, która zatrzyma oko każdego gościa i tym samym stanie się wizytówką zarówno wnętrza jak i symbolem naszej osobowości.

Wzór Klimt Impression 2
Bo któż nie rozpozna motywów Salvadora Dali lub charakterystycznych kolorowych motywów z obrazów Gustawa Klimta.
Takie lustro jak obraz będzie wypełniało nasze otoczenie sztuką i mobilizowało nas do większej wrażliwości.
Warto pamiętać, że piękne przedmioty, które gromadzimy wokół siebie zawsze wpływają magicznie na stan naszego ducha i przez to sprawiają, że stajemy się lepsi.

środa, 11 sierpnia 2010

Serce daje rzeczom kształty i kolory....


Ile razy w życiu stykamy się z osobami, które oczarowują nas swoim entuzjazmem, energią i sercem, które poświęcają jakiejś idei. Takie spotkania napawają nas często nowymi pomysłami, skłonni jesteśmy do własnych postanowień, odświeżają równeiż nasz zapał. Bo jak napisał kiedyś Henryk Sienkiewicz: „Nie rzeczywistość sama, ale serce z jakim ku niej przystępujemy, daje rzeczom kształty i kolory”.

A co do tego mają lustra?
Otóż lustra jako przedmioty niezwykłe, wręcz magiczne potrafią przyciągać naszą uwagę jak żaden inny przedmiot. Poświęcamy im mimowolnie co dzień wiele czasu, są naszą bramą do tego magicznego świata po drugiej stronie lustrzanej tafli, świata Alicji w Krainie Czarów, w którym tyle wrażeń i emocji zasługujących na niezwykłą oprawę.

A gdyby tak mieć nie-zwykłe-lustro, któremu - poświęcając uwagę i serce - sami nadamy kształty i kolory. Które powstając według naszych wyobrażeń i życzeń, gustów i upodobań, pragnień i sentymentów stanie się naszą codzienną inspiracją. Wieszając we wnętrzu lustro, którego oprawa jest odbiciem tego co nam w duszy gra, patrząc weń widzimy nasze wnętrze wyraźniej. A ile ludzi tyle może być też i wzorów luster. Pablo Picasso: „Gdyby była tylko jedna prawda, nie można by było namalować sto obrazów na ten sam temat.”

Dlatego w mojej Galerii mam ponad 200 wzorów różnych luster, ciągle pojawiają się nowe, ale największą satysfakcję odczuwam gdy mogę zrealizować jedno wymarzone lustro na specjalne indywidualne zamówienie.

środa, 7 lipca 2010

Spójrz w lustro z miłością


Każda z nas zna chrześcijańskie przykazanie miłości: "Kochaj bliźniego jak siebie samego". A może nie każda? Bo jakże często posługujemy się wyłącznie pierwszą częścią tego przykazania: "Kochaj bliźniego!" Jakże często mamy poczucie, że musimy myśleć wyłącznie o innych, że my - kobiety - cóż - jesteśmy mniej ważne. A przecież nie wynika to ani ze zdrowego rozsądku ani z wiary chrześcijańskiej. Z przykazania miłości wynika bowiem, że najpierw musimy pokochać siebie i dopiero potem, taką samą miłością obdarzyć bliźnich. A więc powinnyśmy być tak dobre dla innych jak potrafimy być dobre i wyrozumiałe dla siebie.
W myśl tego właśnie przykazania spójrzmy w lustro z miłością. Ja często siadam przed lustrem i bez żadnej skromności staram się dostrzec urodę w moich oczach, w mojej twarzy, staram się uśmiechnąć do siebie, czasem coś powiedzieć np. Ulka, nie martw się! A czasem zmarszczyć brwi i upomnieć tą po drugiej stronie, żeby się nie dąsała. Patrząc w lustro zadaję sobie też czasem odważne pytania, ale też mogę bez skrępowania udzielić odważnej odpowiedzi. Tak, bo ja jestem sama dla siebie najlepszym przyjacielem, najszczerszym i najwierniejszym. Jeśli tylko potrafię być ze sobą szczera, otwarta i prostolinijna, to ta przyjaźń z samą sobą może być podstawą do budowania relacji z innymi.
Jeśli zatem lustro ma tą magiczną moc, która pomaga nam w znalezieniu najlepszego przyjaciela i w odnalezieniu nas samych - czy zatem to właśnie lustro nie powinno być samo w sobie niezwykłe i czy nie powinno zajmować szczególnego miejsca w naszym domu? Powinno!

sobota, 12 czerwca 2010

Lustra to byty magiczne


Już Alicja z Krainy Czarów zauważyła, że lustro nie tylko odbija obrazy świata, ale też wchłania je, zatrzymuje i w szczególnych warunkach ukazuje na nowo.

W mojej sypialni mam lustro umieszczone naprzeciwko okna, za którym stoi wielka topola. I w oknie i w lustrze mogę obserwować przez cały rok spektakl jaki przyroda cyklicznie nam przedstawia: zimą pokazują swą siłę ociężałe od śniegu konary, wiosną rodzi się na moich oczach zieleń, latem mogę poczuć chłodzący cień drżących na wietrze liści, które jesienią napełnione melancholią podrywają się do szeleszczącego tańca. To właśnie lustro sprawia, że ten spektakl odbywa się jakby podwójnie, można by rzec „w stereo”. W moim lustrze widać jakoś wyraźniej. Widać, że pomiędzy konarami, gałązkami i listeczkami buszują promienie świateł – w dzień światło słońca, w nocy – światła ulicznego ruchu, promienie księżyca, małe świetliki gwiazd.

Lustro w mojej sypialni jest częścią toaletki, która jest dla mnie „moim miejscem” – tu widzę siebie wesołą, smutną, niewyspaną, odświętną...to właśnie to lustro przypomina mi, że twarz jest zwierciadłem umysłu, a milczące oczy zdradzają sekrety serca. W tle zawsze to magiczne odbicie świata zza okna. Lustro, a raczej to odbicie w nim czasem podpowiada mi, że pora na uśmiech gdy słońce świeci. A gdy widzę w tle ustrojoną w zieleń przyrodę mam poczucie, że muszę jej dorównać i też się wystroić.

Lustra sprawiają, że świat wokół nas zaczyna być magiczny, że nagle przestrzeń zmienia granice, a światło wędruje nowymi ścieżkami. Widziałam kiedyś małą windę w ekskluzywnym nowoczesnym biurowcu, w której były dwie lustrzane ściany naprzeciwko siebie. Wyglądało to tak jakby ta winda nie miała ograniczeń przestrzeni, a jadąc nią czułam się jak bohater jednej z ulubionych bajek mojego dzieciństwa – Ferdynand Wspaniały, który jeździł windą ponad ostatnie piętro do innego świata.

Przechodząc obok lustra nie warto pozostawać obojętnym. Podobnie jak Alicja warto zwrócić uwagę na świat odbity w tej magicznej tafli. Bo przecież zawsze zdarzyć się może, że właśnie to odbicie odciśnie niezapomniane piętno i nada tej jednej chwili jakieś szczególne znaczenie.

piątek, 14 maja 2010

W morzu luster


Czy zdarzyło Ci się kiedyś przejrzeć w tafli turkusowego morza? Zapatrzeć się w swoje odbicie w morskiej wodzie podczas wakacyjnego urlopu? Niby zwyczajnie, ale troszkę refleksyjnie. Jakby przez przypadek, ale też w poszukiwaniu głębi?

Wakacyjne słońce, odbijające promienie od morskiej fali, jest zapadającym w pamięć obrazem, jeszcze piękniejszym gdy w tafli morskiej dostrzegamy własne oblicze. Takie fotografie komponujemy w sobie niczym w albumie. To one, ilekroć sięgniemy do nich pamięcią, w mniej łaskawe w słońce dni roku, wywołują na naszej twarzy uśmiech i rozgrzewają myśli. Zanim zatęsknimy za nimi najbardziej, zanim odczujemy największą potrzebę spotkania się z nimi naprawdę, możemy je odnaleźć w domowym zaciszu - przed naszym ulubionym lustrem.

Ono bowiem działa podobnie jak turkusowe morze – to samo, które w wakacje cieszy oko
i otula ciało. Odbija nasz obraz, w najbardziej naturalnych dla nas momentach, przywodząc na myśl wakacyjne wspomnienia.

To czym Matka Natura obdarzyła morze – zdolność odbijania promieni słońca i rzeczywistości - zostało tak samo ofiarowane lustrom, ale ofiarowane im jakby z większą hojnością. Ich obraz jest spokojniejszy, pełniejszy, nie jest ulotny, nie rozmywa się, nie ucieka jak fala na morzu, a wprost przeciwnie - pozostaje z nami na dłużej. Ile tylko zapragniemy. Ile tylko nam go potrzeba. Jakby chciało powiedzieć: „Czekam na Ciebie zawsze”.

czwartek, 29 kwietnia 2010

Po drugiej stronie lustra


Są ludzie, których znamy dobrze. Są tacy, których znamy troszkę mniej. Są i ci, o których wiemy całkiem sporo, ale nawet w gronie dobrych znajomych znajdą się i tacy, do których najlepiej pasuje określenie „chodząca zagadka”. Po prawdzie jednak każdy z nas skrywa w zakamarkach swej duszy jakaś tajemnicę, której do końca nie chce ujawnić. Pod tym względem podobni jesteśmy do luster i to weneckich – na pozór widać wszystko jak na dłoni, każdy gest, ruch, odbijające się w nich spojrzenia, a jednak gdzieś, po drugiej stronie zwierciadła pozostaje pewna tajemnica. Bardzo pociągająca i fascynująca zarazem.

Ze względu na swoją specyfikę, lustro weneckie sprawia, że nie można przejść obok niego obojętnie. Ten typ zwierciadeł oddziałuje na nas w szczególny sposób - wpływa na zachowanie i to bez użycia słów. Przez jedną, krótką chwilę czujemy się niczym aktorzy na scenie - obserwowani, oglądani przez innych – tajemniczych innych, których twarze i sylwetki zakrywa lśniąca tafla zwierciadła.

Tajemnica jest pociągająca. Budzi w nas nie tylko ciekawość, ale i inspiruje, porusza wyobraźnię, a nawet silne pragnienie zdobycia odpowiedzi na pytanie. W taki sposób działają niektóre przedmioty, wśród nich lustra, a także, a może przede wszystkim, działamy tak My sami. Jesteśmy zagadką niczym weneckie lustra, a ponadto tak jak one – dwuwymiarowi – z jednej strony widoczni dla wszystkich z drugiej - tylko dla samych siebie.

Albert Einstein powiedział kiedyś, że najpiękniejszą rzeczą jakiej możemy doświadczyć jest oczarowanie tajemnicą. Pozostaje nam więc poszukiwanie jej w sobie, w innych i w przedmiotach, które nas otaczają.
(Tekst napisała Magda Osial, publikuje go bo się z nim zgadzam w każdym calu)

piątek, 5 marca 2010

Lustro jest kobietą


Romantyczna i uwodzicielska, troskliwa i opiekuńcza, czasem – wybuchowa, a czasem – spokojna i opanowana. Ciągła poszukiwaczka piękna i harmonii, równowagi duszy i ciała. Żyjąca marzeniami, ale jednocześnie zdecydowana i pewna siebie, stawiająca sobie wysokie cele i wymagania. Moglibyśmy używać miliona określeń jednak żadne z nich nie odda w pełni kobiecej osobowości.

Kobieta od zawsze była i jest wielką niezgłębioną tajemnicą, zagadką, której żaden mężczyzna nie będzie w stanie rozwiązać do końca. Czyż to jednak nie jest w nas najbardziej pociągające?

Każda kobieta ma w sobie „to coś”. Coś niezwykłego i hipnotyzującego, które wielu pisarzy i poetów przez lata próbowało ubrać w słowa. Viktor Hugo bardzo wdzięcznie napisał o kobiecie, że jest ona najmilszym promieniem światła. Pójdźmy jednak o krok dalej - jesteśmy nie tylko najmilszym promieniem światła, ale również potrafimy obdarzać światłem innych. Mówiąc wprost - błyszczymy wśród mężczyzn niczym lustra odbijające radosne promienie słońca.

Jeśli już mowa o lustrach to podobnych analogii możemy podać znacznie więcej. Czyż kobiety nie potrafią tak jak one skupiać poprzez swój blask uwagi otaczających osób? Albo lśnić wśród tłumów niczym tafla zwierciadła? Sama przyglądając się uważnie mojemu lustru dostrzegłam coś jeszcze, co wydaje się być dla nas cechą wspólną. Mam nieodparte wrażenie, że zwierciadło to wielkie indywiduum, któremu ciężko narzucić własne zdanie. Skrywa w sobie tajemnice, których chyba do końca nigdy nie będę w stanie poznać. Ma niesamowity dar przyciągania spojrzeń, czarowania swoją osobowością. Zupełnie jak kobieta.

Wielu pyta - czym byłby ten świat bez kobiety? Odpowiedź jest prosta – byłby tym samym, czym kobieta bez lustra.

wtorek, 16 lutego 2010

O miłości szeptem…



Szukamy zwierciadeł, aby oglądać naszą urodę, luster z wody, ze szkła albo z kochających oczu.
Zofia Nałkowska Lustra

Walentynki. Ale też i inne święta, imieniny, urodziny - to okazja do wyszeptania słów miłości, do życzeń o spełnionych marzeniach i do prezentów. Darowane z różnych okazji przedmioty, nabierają szczególnego znaczenia i na długie lata pozostają pamiątką i symbolem tej chwili i czasem wiążą się sposób szczególny również z konkretną osobą.

Przy takich okazjach prezent dla kobiety powinien być wyjątkowy, tak jak wyjątkowa jest ona sama. Nie wypada więc w tej materii pójść na łatwiznę. Znam taki przedmiot – to lustro - upominek niezwykły, a wręcz magiczny. Będąc niemym rozmówcą potrafi zapamiętać chwile i szeptem wypowiedziane zwierzenia. Jak żaden inny przedmiot ma wyjątkową zdolność przetrwania próby czasu, zadomowia się i wpisuje na stałe w najbliższe sercu otoczenie. Potrafi zauroczyć, a i nierzadko upomina, że pora iść do fryzjera czy na zakupy. Czasem też towarzyszy zwierzeniom i wspomnieniom tych najważniejszych w życiu chwil, tym zwierzeniom, które wypowiada się najciszej, bo jak pisał William Szekspir: „Mów szeptem kiedy mówisz o miłości”…
Lustra wciąż pozostają wielką, niezgłębioną tajemnicą. Ileż jeszcze wyszeptanych zwierzeń będzą w stanie wysłuchać, ile uśmiechów odwzajemnić, ileż min marsowych wyśmiać. Czy wiedząc o tym, że lustra nie są obojętne w stosunku do nas nie należałoby więcej uwagi przykładać do tego jakie lustro wisi w naszym wnętrzu lub we wnętrzu naszej ukochanej osoby.

sobota, 2 stycznia 2010

Marzenia? Pomóżmy sobie… lustrem



Gdy zabawy karnawałowe dobiegają końca, gdy w niebo strzelają ostatnie fajerwerki i korki od szampana, gdy muzyka cichnie, cichną jednocześnie wzniosłe słowa standardowo używane do składania życzeń. Ile razy słyszeliśmy: „Życzę Ci spełnienia marzeń”. Czy przypadkiem sami też nie wyklepaliśmy tej formułki kilkadziesiąt, a może kilkaset razy?

I gdzie one są – te spełnione marzenia? Z początkiem każdego roku podsumowujemy 365 dni mijającego roku niemal jednocześnie snując często szczegółowe plany na przyszłe miesiące. W noworocznym bilansie często zapominamy jednak o tych tzw. prawdziwych marzeniach. Prawda jest taka: dla większości z nas są one przysłonięte (i to dość szczelnie) przez obowiązki domowe i zawodowe. Codzienne zabieganie podcina nam skrzydła spychając prawdziwe marzenia w najgłębsze zakamarki naszej duszy. Nierzadko patrzymy na nie z ironicznym uśmieszkiem i dystansem charakterystycznym dla tych, którzy o marzeniach myślą podobnie jak o Świętym Mikołaju – po prostu już w nie nie wierzą.

Skoro jednak tyle osób życzyło nam spełnienia marzeń warto chyba zatrzymać się i poświęcić im kilka chwil, a początek Nowego Roku 2010 to doskonała do tego okazja. Mówiąc wprost, wraz z Nowym Rokiem, zastanówmy się czym są dla nas te „prawdziwe marzenia” i postanówmy poświęcić im więcej czasu, znaleźć każdego dnia nadchodzącego roku chwilę, by być o krok bliżej ich urzeczywistnieniu. Trudne? Pomóżmy sobie…

Pomóżmy sobie…lustrem.

Na co dzień lustra upominają nas, byśmy zadbali o swój wygląd, a dzięki ich cennym uwagom możemy pozbyć się np. „kwaśnej miny”. Przypominają, gdy zapominamy o porannym makijażu oczu, wytykają nie pasujące do siebie ciuchy, czy pamiątki po czerwonym winie „z wczoraj”.
Ale są chwile, w których obserwując w skupieniu np. nasze oczy, nie sposób jednocześnie skłamać lub pomyśleć nieszczerze o sobie. Wówczas lustra nie tylko pokazują nam prawdę o nas, ale zaglądają w głąb, skłaniają do refleksji, umożliwiają spojrzenie z nieco innej perspektywy, kierują myśli w ściśle określonym kierunku tym samym na chwilę wyrywając nas z otaczającej rzeczywistości.

Mówiąc wprost - dzięki lustrom możemy odszukać w naszej duszy prawdziwe marzenia, może te z młodości, a może nawet te z dzieciństwa. Co się dzieje później, gdy je znajdziemy? Christopher Reeve – aktor – powiedział kiedyś: „Najpierw wydaje się nam, że marzenia są niemożliwe do spełnienia, potem - tylko nieprawdopodobne, lecz kiedy zbierzemy się na wysiłek całej naszej woli, ich spełnienie staje się nieuchronne.”

Teraz mamy na to cały Nowy Rok. Jeśli za rok spoglądając w lustro będziemy wiedzieli, że jesteśmy bliżej urzeczywistnienia tych właśnie marzeń zobaczymy w nim radosnego i szczęśliwego człowieka. Wówczas okaże się, że noworoczne życzenia choć standardowe to miały swój wielki sens.

Tego życzę na 2010 Rok wszystkim Gościom Galerii Luster.